W Grecji zamiłowanie do sportów łączyło się z chęcią upiększenia ciała. Kobiety w starożytnej Grecji były wysokie, miały harmonijną budowę ciała, niewielkie głowy o regularnych rysach,
nos i czoło tworzyły linię prostą. Włosy spinały w koki z przedziałkiem, które przepasywały opaską. Usta malowały delikatnie. Oczy miały duże, lecz malowały je oszczędniej od Egipcjanek.
Mężczyźni nosili brody. W starożytnej Grecji znano również sztukę tatuażu, ale tatuaż nie był oznaką elegancji – tatuowani byli ludzie niższych stanów. Istnieje duże prawdopodobieństwo,
iż tatuaże kamuflowały defekty skóry. Od Greków kosmetykę przejęli Rzymianie, doprowadzając ją do wysokiego kunsztu.
W Helladzie dużą wagę przywiązywano do ubioru. Szanujący się i zamożny obywatel miał w swej garderobie po kilkanaście ubrań na co dzień i od święta, domowych i wyjściowych. Suknie kobiet wykonywano z cienkich, zwiewnych materiałów, dzięki temu podkreślały urodę ciała.
W starożytnej Grecji traktowano ludzkie ciało w sposób filozoficzny. Uważano, że bogowie uczynili ten świat doskonałym, więc człowiek, jako dzieło bogów, jest także doskonały. Te doskonałość należało pielęgnować, stąd kult tężyzny fizycznej i dbałość o swój umysł. Na równi ceniono sztukę wymowy i ciała, uprawiano gimnastykę i toczono dyskusje filozoficzne. Zachowaniu jak najdłużej urody i młodości służyły zabiegi kosmetyczne od najprostszych – jak nacieranie ciała oliwą, po wyrafinowane a nawet niebezpieczne – jak mechaniczne peelingi.